Niestety teraz motocykli jest już tak dużo, że tu nie obowiązuje zasada solidarności motocyklistów, tylko najwyżej solidarności ludzi.Ci, którzy Ci się zatrzymają pomóc, zatrzymaliby się tak samo jako puszkarze, lub jako piesi, lub jako rowerzyści. Ci, którzy się nie zatrzymują, nie zatrzymają się w żadnej sytuacji. Po prostu to zależy od człowieka. No i czasami od momentu.Sam prawie zawsze się zatrzymuję. Ostatnio o 3 w nocy pomagałem gościowi, który jechał przez lasy pod Chrzanowem i rozwalił koło w samochodzie. Sam też byłem samochodem.Ale czasami się nie zatrzymuję, bo zwyczajnie sytuacja mi na to nie pozwala (np. jak się bardzo spieszę).