Właściwie to już wszystko napisałem najbardziej istotnego ale proszę bardzo jeszcze raz.Przyjechałem do pracy na nocną zmianę, rano wychodzę na parking a tam pusto. No to poszedłem prosto w kombinezonie na komendę i zgłosiłem kradzież. W drodze do domu ( 2 autobusami) nie czułem się komfortowo.Tak jak powiedziałem już wcześniej motocykl był wystawiony na aukcję w znanym serwisie na " A". Dopisałem do kończącej się aukcji ( zostały dwa dni do końca)dużymi czerwonymi literami że " W nocy z dnia xx na yy motocykl został skradziony"Na drugi dzień wieczorem zadzwonił do mnie anonimowy "życzliwy" który poinformował mnie że gdzie stoi sprzęt i kto chciał mu go sprzedać. Jak twierdził " życzliwy" w nocy naje...bani kolesie przechodzili obok motocykla i na tyle im przeszkadzał że któryś musiał go kopnąć tak że się przewrócił, i leżał tak chwilę. Gdy doszli do nocnego poinformowali swoich znajomych spod sklepu że tam niedaleko leży motocykl i można go sobie wziąć. Więc przyszli zainteresowani wyłamali blokadę kierownicy i pchali go przez pół dzielnicy.( osobiście gratuluje pomysłowości i kreatywności, może myśleli że nikt ich nie zauważy : ) bo na drugi dzień podobno wszystkie menele w dzielnicy gadali o motocyklu). Zadzwonił żeby się spotkać, byłem w dzielnicy za 15 minut, młody chłopak około 21 lat powiedział że ktoś mu oferował kupno motocykla wartego ( jak twierdził tymczasowy właściciel) 20 tysięcy ale on chciał tylko 2 i pół tyś. Chłopak po oględzinach przyszedł do domu sprawdzić na Allegro ile to stoi i znalazł moje ogłoszenie, no i zadzwonił do mnie. Wynagrodziłem go finansowo za cynk. Poszedłem na policję i powiedziałem wszystko co wiem.Dochodzenie trwa a ja miałem motocykl na urlop. Jak się skończy to napisze więcej.