Witam, zaliczyłem wczoraj swoje pierwsze zdarzenie ;/ i moge śmiało powiedzieć że to cud że poza kilkoma śiniakami i wybitym palcem nic mi nie jest.. Miało to miejsce wczoraj w rybniku na rondzie wileńskim mniej więcej ok. godziny 17:15 podczas zjeżdżania w strone dworku (kierunek na plaze) wchodze sobie w ten zakręt i nagle ku moim oczom ukazuje sie pędzący na umór moim pasem ruchu radiowóz na sygnale.. Jego prędkość określiłbym na około 70 km/h nie zdążyłem zrobić nic, od momentu kiedy zobaczyłem radiowóz do chwili uderzenia mineły ułamki sekund. wystrzeliło mnie jakies 15m dalej na chodnik/krwężnik i troche drogi, wiadomo człowiek jest pod wpływem takiej adrenaliny że nic nie czuje tak też było wstałem otrzepałem sie i poszedłem do moto i aż mi sie płakać zachciało ;/ obeszło sie bez karetki nikt nie ucierpiał, początkowo po przyjeździe następnymch mundurowych odniosłem wrażenie jakby chcieli zrobić ze mnie sprawce tego zdarzenia :| jednak duża liczba świadków opisała przebieg wypadku i wyszło na to że to policjant jest winien. nacieszyłem sie swoim bladym 2 miesiące... http://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,radiowoz-spowodowal-kolizje,wia5-3266-11313.html Post edytowany: 09.07.2010 10:04