Młody, jurny listonosz zanim zapiął ją z tyłu, włączył stary wentylator, który zapomniał już o swych łożyskach, i trąc jak stara beczka po suchym i dziurawym asfalcie zaczął kręcić śmigłem i wyrzucać fetor stęchłego śledzia jak najdalej. Listonosz jak to listonosz ustawił się od zawietrznej i smyrając pierwej po krzywych kolanach śledziowej pani ruszył do walki... w tym momencie zjawił się Tyson z przesyłką od Pani Goździkowej,która zawierała 500 dropów "no name" z Nowej Huty,Listonosz po spożyciu 250 nabrał takiego wigoru,ze postanowił przeplewić ogródek ale krasnale ogrodowe go zaczęły gonić bo zdeptał im świeżo posiane nasiona marchwi, które były zmutowane. Uciekał w popłochu, bo krasnale jak wiadomo lubią być wredne, zadawały mu ciosy pokrzywami po świeżo ogolonych... JAJKACH ! Które błyszczały jak chromy na chopperah naszych kolegów skuterowców, będących odłamem odblaskojajowych wielkich motocyklistów. Jajka mu tak napuchły ze napęczniały przeogromnie i przez to nie mógł swobodnie podrapać swojego nabuzowanego jakże już zużytego odbytu.Co w wielkiej mierze przyczyniło się do nadmiernego rozwoju hemoroidów bo śmigal bez majtek z wygolonym świńskim wedzonym uchem aż jego jork blyszczal z grzywka do góry. Jadąc po nowy wibrator zapomniał wyjąć