Ze mną wszystko ok, trochę tylko ręka mnie boki, ale byłem u lekarza (dobry gość - chyba sam jeździ, przyjął mnie bez zbędnych wypełniania formularzy, nie miałem karty NFZ) i uraz po paru dniach powinien zniknąć. Zdarzenie miało miejsce w centrum Katowic, jechałem za blaszakiem z prędkością taką jak inne pojazdy, nagle blaszak przede mną gwałtownie zahamował widząc korek, nie dałem rady wyhamować i wbiłem mu się motocyklem w dupę. W ostatniej chwili skierowałem motocykl w lewo by zmieścić się między auto a pas zieleni. Motocykl walnął w lewą stronę zderzaka , a ja poleciałem obok samochodu. Mój głupi błąd - nie zachowałem bezpiecznego odstępu. Z autem się nic nie stało, policji nie wzywaliśmy i gość odjechał. Na dzień dzisiejszy myślę, że wezwał bym policję nawet za cenę mandatu. Może gościu miał jakieś promile i sytuacja z ubezpieczeniem wyglądałaby trochę inaczej.Na sobie miałem skórzany dwuczęściowy kombinezon Tschul, kask XR-1000 , rękawice i wysokie buty motocyklowe. Wszystko sprawdziło się świetnie.