Mojemu mężowi też wyjechał właściciel puszki z drogi podporządkowanej. Całe szczęście mąż tylko poobijany, z motorem gorzej :-( nie do odratowania, tak więc sezon zakończony. Jeśli chodzi o załatwianie formalności: gdy otrzymałam protokół z Policji zadzwoniłam do ubezpieczyciela sprawcy wypadku a on przysłał rzeczoznawcę, który ocenił straty. Pozałatwiałam resztę formalności i czekam na odszkodowanie ;- ) Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Aha i jeszcze doradzono mi aby, motor zaholować do serwisu kawasaki i tam też przyjechał rzeczoznawca. Pozdrawiam i szybkiego powrotu do zdrowia ;-)