Jak kto lubi, ale za dużo w tym dla mnie matematyki a za mało emocji.
Motocykl to pasja, emocje i szaleństwo. Odejście od codziennego rozsądku.
To nie żona na całe życie, jest tyle świetnych maszyn do objezdzenia....
Ja bym kupił to co mi się spodoba, a po dwóch latach kupił inny... potem jeszcze inny. I zapewne nie skończysz na cruiserach.
Nie licząc zabytków od 2009 roku przez mój garaż przewinęło się 5 motocykli i to nie koniec... każdy z nich był świetny, ale potem przychodził czas na innny, potem jeszcze inny i o ile na dziś jestem zadowolony, to wiem że za rok lub dwa zechce inny. Nie lepszy, tylko inny.
I pomyśleć, że na studiach marzyłem o Suzuki GS500 i myślałem, że to byłoby moje docelowe moto.... I nawet byłem o tym mocno przekonany!
Pozdrawiam i życzę miłej zabawy :-)