Umowilem sie na ogladanie motocykla i 15min. przed moim przyjazdem sprzedawca zadzwonil, mowiac ze ma cos pilnego do zalatwienia i moto pokaze mi zona - ok. Tyalko ze wszelkie pytania odpadly.. Sprzet calkiem niezly, bo i pieniadze spore, ale tez nie bez wad, bo dwuletnie moto nie powinno miec rdzy na lancuchu.. Zadzwonilem nastepnego dnia z pytaniem kiedy mozna go zabrac na serwis albo czy moze sam dostarczyć(taka darmowa opcja byla podana w ogloszeniu) i zaczely sie schody, nie ma czasu na wozenie, zarobiony jest itd. a tak w ogole to nie chce go sprzedac hehe, bo zostawia sobie... Podziekowalem i zakonczylem rozmowe. Za 15min. sms z cena i ze jak wezme bez wymyslania, to jest moj. Oczywiscie nie wzialem. Koles jest niepowazny, kreci waly i klamie tylko zeby sprzedac bez sprawdzania sprzetu, ogolem padaka i stracony czas.