WitamJadąc z Zabrza puszką w kierunku autostrady A4 na samym wjeździe na most pod którym jest autostrada. Zauważyłem dużo dymu, puszka Toyota yaris (SG) na dachu kilka metrów dalej motocyklista , motocykl pomarańczowy rej (SL) jaki model nawet nie wiem. W samochodzie dwie starsze panie wiszące do góry nogami , motocyklista nieprzytomny leżał na brzuchu kilkanaście metrów dalej bardzo ciężko oddychał. Byliśmy pierwszymi osobami które zatrzymały się do wypadku ja i forumowa Puma7 . Z motocyklistą nie dało się za wiele zrobić jedynie odpięliśmy zapięcie kasku, które utrudniało mu oddychanie. Starsze panie zostały wyciągnięte z samochodu. Po 10 minutach przyjechała straż pożarna i karetki pogotowia . Tuż przed przyjazdem karetki motocyklista odzyskał przytomność i nawet chciał wstawać oczywiście nikt mu na to nie pozwolił. Panie z yarisa prawdopodobnie całe jednak, uskarżała się na ból barku. Pani która prowadziła twierdziła, że jechała prosto główna drogą (w stronę Chudowa) i wychodzi na to, że tym razem motocyklista zawinił najprawdopodobniej chciał przestrzelić wjazdy. Siła musiała być dużą gdyż auto leżało na dachu. Ale jak to było i czyja to była wina wyjaśni policja (która przyjechała już po 25 minutach) Życzę wszystkim jak najmniej takich wydarzeń bo naprawdę podnoszą adrenalinę, mam nadzieje że z motocyklistą wszystko ok