Ale się wyżyliście:)kolega Artur widzę miał przykre doświadczenia z "babami" ...no cóż ...bywa i tak ...mąż się uczył na junaku którego sam składał...ale to było 17 lat temu..potem były coraz to nowsze i mocniejsze, przed hajką była gsxr 1000...wcześniej jeszcze słabsza...więc jego się pod tym względem nie czepiajcie chłopcy bo jeździ naprawdę bardzo dobrze,ja się z nim pewnie czuję a wiem jak inne dziewczyny jeżdża z mężami...z duszą na ramieniu....To raz...a dwa czy wy się nie możecie na żonach wyżyć??? Bo niektórzy to dosłownie tu jak przekupku na targu byle dosrać i zrównać z ziemią...bo babie się hajki zachciało...ano zachciało i się uczę...nie wyjeżdzam na A4 jak niektórzy,a zdjęcie z gmolami dam:)A co...pobawicie się,będziecie mieli frajdę....:)Może co niektórzy zapomną o puchatku i swoich kobietach pechowych:)