W środę oglądałem ten filmik,a w czwartek miałem taką samą sytuację.Tyle,że zakodowałem sobie,że trzeba próbować omijać no i udało mi się ominąć taką wielką xarę: https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQYYGhiWOGWu--Lby59XT-Pd2XeMNBWbtLm8vKltLftIlqpMQcJ A leciałem prosto na jej tylne drzwi.Niestety podczas omijania i hamowania wleciałem w zapadniętą studzienkę i moto się położyło. Lewy clipon w Suzuki SV 650 S złamany i wszystko co wystaje po lewej,a ja pokiereszowany w szpitalu,ale raczej z niczym poważniejszym.Najgorsze jest to,że koleś nie przyznaje się do winy i będę musiał się z nim sądzić. Także sezon zjebany. Druga sprawa to taka,że każdy tu pisze,że a mógł zrobić to mógł zrobić tamto itp.Szczerze powiedziawszy to jedyne co dokładnie pamiętam to to,że w pierwszej chwili wrąbałem przedni hebel i klakson,a jak go później wyminąłem,czy przeciwskrętem,czy na hamulcu,czy bez to nie mam pojęcia.Po prostu odruch i zero czasu na reakcję.