W końcu pierwsze moto kupione, i wbrew początkowym założeniom nie jest to Bandit... Ogólnie w poszukiwaniu motocykla zrobiłem prawie 500 km, widziałem 7 banditów z różnych roczników. Jak nie malowane, to wymagające pełnego serwisu (albo jedno i drugie). Pod sam koniec trafił się zupełnie przypadkowo GSXF z 95 roku w całkiem niezłym stanie, nie wymagający nawet w 1/2 takich nakładów jak reszta oglądanych motocykli. A i bardzo duże prawdopodobieństwo, że to oryginalny lakier No i cena zadowalająca, dobre moto do nauki Ok, do rzeczy Dodaję kilka zdjęć: Teraz tylko parę drobiazgów, dobra pogoda i w trasę