Czytam waszą dyskusję o PJ. Zgodzę się, że PJ nie daje nam ani większych umiejętności, ani nie da więcej rozumu, ani doświadczenia..Jest jednak inna kwestia. Posiadanie kategorii A i uprawnień do kierowania to PODEJŚCIE DO SPRAWY. Jedyne właściwe. Aby móc jeździć nie wystarczy kasa, która jednemu szybciej innemu trudniej przychodzi, ale i poświęcenie. Spędzenie tych nudnych godzin na wykładach i jazdach a nastepnie strach przed egzaminem i konieczność wkuwania testów to nic przyjemnego, ale to cena jaką musi zapłacić każdy. Bardziej potem człowiek sobie docenia to, że ma pełne prawo korzystać z motocykla, a nie czuje się całe życie piratem z karaibów. Z doświadczenia wiem, że uregulowana sprawa z papierami (PJ, OC, przeglądy...wszystko na sicher) daje duży komfort psychiczny i pozwala się w pełni skupić na jeździe i daje możliwość czerpania większej przyjemności z samej jazdy. Ludzie którzy z różnych przyczyn wybierają drogę na skróty i jeżdżą bez uprawnień, najprawdopodobniej idą również na skróty w innych istotnych kwestiach. Może to śmiała teoria, ale uważam, że ktoś kto robi wszystko książkowo i jak należy jest bardziej "akuratny" we wszystkich aspektach życiowych niż lekkoduchy żyjące na zasadzie hulaj dusza, piekła nie ma.. Czy przekłada się to rownież na statystyki wypadków, to nie wiem, ale wiem na pewno, że Prawo Jazdy to zasrany obowiązek każdego, kto chce korzystać z dróg publicznych. Przygodę z każdym sprzętem mechanicznych włącznie z rowerem zawsze zaczynałem od zrobienia uprawnień i nie wyobrażam sobie, że ktoś może podchodzić do sprawy inaczej.