Cześć
Ludziom rodzą się bajtle i przygoda z moto (czasami wieloletnia) brutalnie się kończy.U Ciebie wręcz przeciwnie i taką drogą idźmy. Brać przykład z kolegi tatusie, tacy co im żona, rodzice, teściowie stawiają ultimatum, a znam już takich dwóch młodych fatrów. A mnie w żywe oczy ściemniał ostatnio jeden że już mu się moto znudziło. Choć pasje miał od lat we krwi. Smutne ich życie teraz. Jeśli to ich decyzja (zapiedralam jak wariat, zabiję się na moto to ucierpi już nie tylko partnerka ale i dzieciak) to w porządku. Ale wg. mnie wystarczy trochę zbastować z gazem i dalej cieszyć się z jazdy..
Pozdrawiam