Oszaleje.... udało mi się uporać z ładowaniem(stator+regulator napiecia), zrobilem sprzegielko rozrusznika do porządku, tarczki, przekladki i sprężynki sprzęgła, olej filtry... I kolejne przygody po rowno 600km... Padł przekaźnik rozrusznika, na wahaczu pojawił sie spory luz no i... moto przerywa ....:( Nie ma reguły czy mocno rozgrzane czy zimne, czy jade po prostej czy po dziurach podczas mocniejszego przyspieszania(nie zależnie na którym biegu) wypada zapłon, obrotomierz spada do 0 i nastepuje dopalenie mieszanki w wydechu(strzał). Przepatrzylem kill switch, zmostkowalem czujnik stopki,czujnik wywrotki, sprawdzilem czy sterownik nie pływa i brakuje mi juz pomysłów.. Macie jakieś opcje?