Przez taką konstrukcję ustawy jest akurat rozwiązana kwestia wypłaty odszkodowania w przypadku gdy doszło do zdarzenia w momencie w którym nie ma nikogo w pobliżu pojazdu. Na przykład zostawiasz auto na parkingu, nie zaciągasz ręcznego, nie zostawiasz na biegu, auto zaczyna się toczyć i uderza w inne (lub po prostu linka hamulca pękła). Można by na taką okoliczność skonstruować ustawę w ten sposób, że w przypadku braku osoby w pojeździe podczas jakiegoś zdarzenia wypłata odszkodowania idzie z polisy właściciela. Poza tym nie wierzę, że w proponowanym wariancie roczna suma kosztów związanych z obowiązkowym ubezpieczeniem byłaby niższa niż obecnie. Ubezpieczyciel wiedząc, że kupujący polisę może jeździć dowolnym pojazdem pewnie by przyjął, że każdy będzie popędzał 5 litrową V10 i odpowiednio wyliczyłby składkę .